Motto

Wyjaśnienia powinny być tak proste jak jest to możliwe, ale nie prostsze.
Albert Einstein

niedziela, 3 października 2010

Najgorsze są przestępstwa popełniane zgodnie z prawem

Pamiętam te słowa, wypowiadane w ramach skeczu kabaretowego, przez jednego z satyryków, chyba Tadeusza Drozdę (przepraszam autora, jeśli pomyliłem go z panem Tadeuszem), gdy to opowiadał, jak pewien "przestępca" za komuny zaczął handlować papierem toaletowym i natychmiast spadło czytelnictwo gazet. Dziś niestety oglądamy to już nie w ramach kabaretu, a może jednak tak... chociaż nazwałbym to raczej tragikomedią.
Dziś przestępstwem dokonywanym całkowicie legalnie jest sprzedaż dopalaczy. I zapewne dlatego jest to tak straszne przestępstwo, że dokonane zgodnie z prawem, o czym przekonuje nas nawet sam pan premier na dzisiejszej konferencji prasowej, skarżąc się właśnie na to, że sklepy z dopalaczami działają zgodnie z prawem.
Szanowni państwo! Nie chce mi się pisać już takich oczywistości, że w zasadzie obecna sytuacja jest efektem prawa antynarkotykowego. No bo, gdyby sprzedaż narkotyków dorosłym była w pełni legalna, to te dopalacze funkcjonowałyby jako sklepy oferujące używki spożywcze a nie produkty kolekcjonerskie i nawozy. Wtedy za to, że ktoś zszedł można byłoby autentycznie karać właścicieli sklepów zamiast uciekać się do bezprawia. Za sprzedaż nieletnim też można by było wsadzać na długie lata do więzienia. Teraz legalnie nie można (co nie znaczy, że nie będzie się tego robić nielegalnie), bo produkt kolekcjonerski może kupić każdy gimnazjalista. To są naprawdę oczywistości.
Ważniejsze jest to, że teraz już nikt, nie może być pewien, że jutro mu pan premier nie zlikwiduje biznesu. Fakt, iż ów biznes jest legalny, absolutnie nic nie znaczy. Premier będzie działał na granicy prawa i będzie zwalczał każdą niewygodną mu działalność. Niewykluczone, że na następny ogień pójdą żarówki. Jak informuje WP, dzięki sztuczce prawnej można już kupować żarówki setki. Oczywiście ja się cieszę, bo zakaz sprzedaży żarówek to idiotyzm, jednak, nie wiadomo jak długo cieszyć się jeszcze będziemy.
A na koniec zastanówmy się, dlaczego w ogóle doszło do tej nagonki na dopalacze. Bo w nagłe zainteresowanie zdrowiem obywateli, wybaczcie państwo, ale jakoś nie wierzę, zwłaszcza gdy widzę stan polskiej służby zdrowia i fakt, że od lat ją rządzący mają, delikatnie mówiąc, w nosie.
No właśnie. W skeczu przyczyną zainteresowania handlarzem papieru był spadek czytelnictwa gazet. A sprzedaż czego spadła wskutek handlu dopalaczami? Wnioski na temat powiązań świata polityki i świata mafii, zostawiam czytelnikom do wyciągnięcia samym.