piątek, 28 maja 2010
Angora nr 22/2010
Z największą przyjemnością informuję, że mój list do redakcji Angory został opublikowany w numerze 22/2010 pisma.
środa, 12 maja 2010
Spotkanie z panem Januszem Korwin-Mikke w Łodzi
Dziś miałem przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z panem Januszem Korwin-Mikke w łódzkiej restauracji SHOWTIME zlokalizowanej tuż przy studiu filmowym przy skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Łąkowej.
Atrakcją dla mnie nie tyle było to, że mogłem posłuchać co mówi pan Janusz, co sama jego osoba. Jako stały czytelnik jego bloga, chyba wszystko co mówił, słyszałem już albo czytałem po 5 razy. Jednak spotkanie go we własnej osobie, jako jedynego w swoim rodzaju weterana politycznej walki o wolność społeczeństwa, to niewątpliwie ciekawostka. Żałuję, że pan Janusz tak rzadko robi turnee po Polsce.
Słuchając jednym uchem co pan Janusz mówi, rozejrzałem się po sali. Spośród obecnych większość to mężczyźni w wieku 20-30 lat. Wielu z nich wyglądało na przedsiębiorców i studentów. Nic dziwnego, bowiem wśród tych grup pan Janusz ma największe poparcie. Nieliczne kobiety to przede wszystkim młode dziewczyny. Jest też pewna liczba mężczyzn w średnim wieku wyglądających na przedsiębiorców.
Przyznam szczerze, że to co zobaczyłem, nie napawa mnie optymizmem. Sala była wprawdzie wypełniona po brzegi, ale ścisku nie było. Można by się spodziewać, że spotkanie z kandydatem na prezydenta przyciągnie więcej ludzi. Być może to skutek słabej promocji spotkania. Ale to szkoda, bo na takich spotkaniach wielu ludzi przekonuje się, że warto oddać na pana Janusza głos. Pomimo nastawienia na środowiska inteligenckie, pan Janusz, z niektórymi swoimi tekstami (ale nie wszystkimi) dobrze trafia również do masowego odbiorcy. Warto pokusić się o wykorzystanie opinii ludzi do opracowania jakiejś wyborczej taktyki. Hasło "Możesz wierzyć w cuda, ale lepiej zagłosować na Korwina-Mikke!" jest moim zdaniem bardzo dobre. Warto jednak dodać coś co zadziała na poziomie emocji. Np. "Tobie też zabiorą dziecko! To ostatni dzwonek by ich powstrzymać. Głosuj na Korwina-Mikke!". Słowami "liberalizm" i "kapitalizm" niewielu ludzi się przyciągnie, gdyż w ciągu długoletniego telewizyjnego prania mózgu, stały się one dla prostych ludzi synonimami oligarchizmu, władzy wielkich korporacji, nieuczciwego wyzysku itd. Dlatego zamiast "liberalizm" warto mówić wolność, a w ogóle to skupiać się na tematach, które każdego z nas dotyczą codziennie. Przykładem tego jest wyżej wymienione hasło o dzieciach. Niewątpliwie większość ludzi na co dzień wychowuje swoje dziecko.
Podam przykład starszej kobiety z mojej rodziny. Kiedyś, gdy wspomniałem jej o JKM, powiedziała tylko "Korwin? Nie, mowy nie ma. On jest za bogatymi.". Tak niestety rozumują ludzie prości. Ale kiedy powiedziałem, że Platforma uchwaliła ustawę, że dzieci będą zabierać rodzicom, to się oburzyła i pochwaliła stanowisko "Korwina", że jest przeciw.
Warto ponadto podkreślać, że zgodnie z programem WiP źródłem zamożności ma być praca a nie jałmużna i nieuczciwe układy i układziki. Np. obrazek z dwoma inżynierami w kaskach z i dźwigiem na tle niebieskiego nieba z napisem "Bo źródłem bogactwa jest praca! Głosuj na Korwina-Mikke".
Warto mówić, że Korwin-Mikke jest najbardziej prorodzinnym kandydatem ze wszystkich, gdyż rodziny zamierza zostawić w spokoju i się im do garów nie wtrącać. Należy przy okazji obśmiać 1000 zł becikowego pytając retorycznie, czy to ma niby starczyć na waciki? Dodać należy, że aby dać tysiąc, trzeba najpierw zabrać dwa tysiące a JKM nie będzie nikomu dawał i nikomu zabierał. A w ogóle, to prawdziwy mężczyzna, to ma najwięcej satysfakcji w życiu, gdy jest w stanie sam zarobić na własną rodzinę i polityka WiP ma to umożliwić.
Moim zdaniem takie teksty znacznie poszerzą grono potencjalnych wyborców. Można coś dorzucić o karze śmierci, ale nie za dużo, bo pan JKM przecenia rolę tego argumentu dla elektoratu.
Na koniec jeszcze dodam. Ostatnim pytaniem, jakie usłyszałem na spotkaniu, było pytanie młodego człowieka o historię nauczaną w szkołach po ich prywatyzacji. Młody człowiek choć nieco, moim zdaniem, naiwny, wyglądał mi na idealistę, który jest potencjalnym wyborcą JKM. Niestety, po dosyć ciekawej dyskusji, pan Janusz zakończył rozmowę mocnym strzałem, który zbił chłopaka z tropu i spowodował śmiech na sali. On na pewno nie był usatysfakcjonowany odpowiedzią. Myślę, że bardziej należało się w tej odpowiedzi skupić na uwypukleniu wad nauczania historii w szkołach w obecnym systemie, niż porównywać nauczanie historii do obiadu w restauracji. Nie twierdzę, że argumenty były złe, ale oprócz argumentów, chcemy zdobyć dla pana Janusza elektorat i stąd ta uwaga.
Czekam na prawdziwy start kampanii. I będę przy tym prowadził swoją, tu na blogu i bezpośrednio wśród znajomych i rodziny. Czas już zacząć.
Atrakcją dla mnie nie tyle było to, że mogłem posłuchać co mówi pan Janusz, co sama jego osoba. Jako stały czytelnik jego bloga, chyba wszystko co mówił, słyszałem już albo czytałem po 5 razy. Jednak spotkanie go we własnej osobie, jako jedynego w swoim rodzaju weterana politycznej walki o wolność społeczeństwa, to niewątpliwie ciekawostka. Żałuję, że pan Janusz tak rzadko robi turnee po Polsce.
Słuchając jednym uchem co pan Janusz mówi, rozejrzałem się po sali. Spośród obecnych większość to mężczyźni w wieku 20-30 lat. Wielu z nich wyglądało na przedsiębiorców i studentów. Nic dziwnego, bowiem wśród tych grup pan Janusz ma największe poparcie. Nieliczne kobiety to przede wszystkim młode dziewczyny. Jest też pewna liczba mężczyzn w średnim wieku wyglądających na przedsiębiorców.
Przyznam szczerze, że to co zobaczyłem, nie napawa mnie optymizmem. Sala była wprawdzie wypełniona po brzegi, ale ścisku nie było. Można by się spodziewać, że spotkanie z kandydatem na prezydenta przyciągnie więcej ludzi. Być może to skutek słabej promocji spotkania. Ale to szkoda, bo na takich spotkaniach wielu ludzi przekonuje się, że warto oddać na pana Janusza głos. Pomimo nastawienia na środowiska inteligenckie, pan Janusz, z niektórymi swoimi tekstami (ale nie wszystkimi) dobrze trafia również do masowego odbiorcy. Warto pokusić się o wykorzystanie opinii ludzi do opracowania jakiejś wyborczej taktyki. Hasło "Możesz wierzyć w cuda, ale lepiej zagłosować na Korwina-Mikke!" jest moim zdaniem bardzo dobre. Warto jednak dodać coś co zadziała na poziomie emocji. Np. "Tobie też zabiorą dziecko! To ostatni dzwonek by ich powstrzymać. Głosuj na Korwina-Mikke!". Słowami "liberalizm" i "kapitalizm" niewielu ludzi się przyciągnie, gdyż w ciągu długoletniego telewizyjnego prania mózgu, stały się one dla prostych ludzi synonimami oligarchizmu, władzy wielkich korporacji, nieuczciwego wyzysku itd. Dlatego zamiast "liberalizm" warto mówić wolność, a w ogóle to skupiać się na tematach, które każdego z nas dotyczą codziennie. Przykładem tego jest wyżej wymienione hasło o dzieciach. Niewątpliwie większość ludzi na co dzień wychowuje swoje dziecko.
Podam przykład starszej kobiety z mojej rodziny. Kiedyś, gdy wspomniałem jej o JKM, powiedziała tylko "Korwin? Nie, mowy nie ma. On jest za bogatymi.". Tak niestety rozumują ludzie prości. Ale kiedy powiedziałem, że Platforma uchwaliła ustawę, że dzieci będą zabierać rodzicom, to się oburzyła i pochwaliła stanowisko "Korwina", że jest przeciw.
Warto ponadto podkreślać, że zgodnie z programem WiP źródłem zamożności ma być praca a nie jałmużna i nieuczciwe układy i układziki. Np. obrazek z dwoma inżynierami w kaskach z i dźwigiem na tle niebieskiego nieba z napisem "Bo źródłem bogactwa jest praca! Głosuj na Korwina-Mikke".
Warto mówić, że Korwin-Mikke jest najbardziej prorodzinnym kandydatem ze wszystkich, gdyż rodziny zamierza zostawić w spokoju i się im do garów nie wtrącać. Należy przy okazji obśmiać 1000 zł becikowego pytając retorycznie, czy to ma niby starczyć na waciki? Dodać należy, że aby dać tysiąc, trzeba najpierw zabrać dwa tysiące a JKM nie będzie nikomu dawał i nikomu zabierał. A w ogóle, to prawdziwy mężczyzna, to ma najwięcej satysfakcji w życiu, gdy jest w stanie sam zarobić na własną rodzinę i polityka WiP ma to umożliwić.
Moim zdaniem takie teksty znacznie poszerzą grono potencjalnych wyborców. Można coś dorzucić o karze śmierci, ale nie za dużo, bo pan JKM przecenia rolę tego argumentu dla elektoratu.
Na koniec jeszcze dodam. Ostatnim pytaniem, jakie usłyszałem na spotkaniu, było pytanie młodego człowieka o historię nauczaną w szkołach po ich prywatyzacji. Młody człowiek choć nieco, moim zdaniem, naiwny, wyglądał mi na idealistę, który jest potencjalnym wyborcą JKM. Niestety, po dosyć ciekawej dyskusji, pan Janusz zakończył rozmowę mocnym strzałem, który zbił chłopaka z tropu i spowodował śmiech na sali. On na pewno nie był usatysfakcjonowany odpowiedzią. Myślę, że bardziej należało się w tej odpowiedzi skupić na uwypukleniu wad nauczania historii w szkołach w obecnym systemie, niż porównywać nauczanie historii do obiadu w restauracji. Nie twierdzę, że argumenty były złe, ale oprócz argumentów, chcemy zdobyć dla pana Janusza elektorat i stąd ta uwaga.
Czekam na prawdziwy start kampanii. I będę przy tym prowadził swoją, tu na blogu i bezpośrednio wśród znajomych i rodziny. Czas już zacząć.
niedziela, 9 maja 2010
Panie Bartoszewski, to podłość!
Bartoszewski: Użyłem 'nekrofilii' jako metafory, a nie etykietki
Zawsze opowiadałem się za szacunkiem dla ludzi starszych, doceniając mądrość życiową jaką zgromadzili przez lata. Jednak równie mocno opowiadam się za przeciwstawianiem się zdecydowanie nadużywaniu argumentu wieku w dyskusji. Wiek nie daje przywileju mówienia co się chce i posiadania racji. Jest odwrotnie. Powinien raczej zobowiązywać do dawania przykładu mądrości młodszym.
Pan Bartoszewski, którego szanowałem, głównie za jego walkę o wolność Polski, zdecydowanie nadużył swojej pozycji na scenie politycznej i w moich oczach stracił wizerunek obiektywnego mędrca, który zawsze staje po słusznej stronie.
Zaczęło się od artykułu na stronie austriackiej gazety Der Standard. Niestety nie znam niemieckiego i muszę polegać na przekładach a według nich pan Bartoszewski powiedział:
"Jeśli Jarosław Kaczyński - a w ostatnich dniach już to się rozpoczęło - będzie wykorzystywał wielką stratę, jakiej doznał, jako argumentu wyborczego, wówczas będę musiał powiedzieć: jestem zarówno przeciwko pedofilii, jak i nekrofilii każdego rodzaju"
Nie szokuje mnie nazwanie kogoś metaforycznie nekrofilem. Uważam, że trzeba do tego odwagi, ludzi odważnych przy tym cenię, ale żeby tak postąpić, trzeba mieć mocne argumenty. Być może niezbyt uważnie śledziłem w mediach wydarzenia ostatnich dni i tygodni, ale z tego co zauważyłem, to Jarosław Kaczyński unika wypowiedzi w mediach. Z uwagi na sytuację rodzinną, wcale mu się nie dziwię. Jedyne co udało mi się odnotować, z rzeczy, które pan Bartoszewski mógłby użyć na uzasadnienie swojej wypowiedzi, to wystąpienie na czarno i powołanie się na polityczny testament swego brata.
Zastanawiam się tylko, jak w czasie żałoby po bracie miałby się ubrać Jarosław Kaczyński? Na zielono? Ponadto, kto inny jak nie on, miałby realizować polityczny testament swego brata? Przecież od samego początku swej kariery politycznej bracia Kaczyńscy pracowali razem i mówili jednym głosem. Nawet jeśli był to głos głównie Jarosława, to podpisywali się pod nim obydwaj. Dlaczego zatem Jarosław Kaczyński nie może w ramach kampanii obiecać swym potencjalnym wyborcom realizacji testamentu politycznego Lecha Kaczyńskiego? Mnie się wydaje, że tylko jego osoba daje taką gwarancję, niezależnie od tego czy ten testament się komuś podoba, czy nie.
Pan Bartoszewski ma jeszcze śmiałość mówić, że nie prowadzi kampanii żadnej partii. Jeśli, jak pan Bartoszewski twierdzi, jest on w komitecie wyborczym Bronisława Komorowskiego, nawet jeśli jest to tylko komitet honorowy, to czy nie wygląda to na nazwanie białego czarnym?
Pan Bartoszewski, jak twierdzi, brzydzi się moralnie poczynaniami prezesa Kaczyńskiego. Cóż, ja nie twierdzę, że Jarosława Kaczyńskiego trzeba w kampanii oszczędzać, bo zginął mu brat. Decydując się na kandydaturę, staje w szranki i musi się liczyć z walką. Ale w walce wyborczej dotychczas mogliśmy jednak dostrzec pewne granice, które były uznawane powszechnie za granice przyzwoitości. Autor książki "Warto być przyzwoitym" właśnie taką przekroczył.
Na koniec chciałbym dodać, że nie jestem zwolennikiem politycznym Jarosława Kaczyńskiego i nie mam zamiaru na niego głosować.
P.S. Wysyłam ten post jako list do redakcji do Angory, w nadziei, że zapewni to mu szerszą publikę. O ewentualnej publikacji powiadomię na blogu.
czwartek, 6 maja 2010
PiS ZAPŁACI ZA WAWEL - Blog Joanny Senyszyn - Onet.pl Blog
PiS ZAPŁACI ZA WAWEL - Blog Joanny Senyszyn - Onet.pl Blog
Pani tzw. "profesor" Senyszyn jak zwykle wypisuje bzdury, ale warto zwrócić uwagę na pewne elementy jej wpisu. Dla tych, którym nie chce się tam zaglądać: pani "profesor" pisze, że w zamian za pochowanie Lecha Kaczyńskiego na Wawelu PiS będzie musiał zapłacić przegłosowaniem zaostrzenia kodeksu karnego m. in. za in vitro. Jest to przy okazji dla niej świetna okazja by wytknąć Kościołowi Katolickiemu, że za wszystko pobiera opłatę w dwójnasób.
Zacznijmy od tego, że mnie osobiście się wydaje, że prezes Kaczyński, owszem, zapłacił kardynałowi Dziwiszowi za pochówek brata, ale w sposób najnormalniejszy na świecie - pieniędzmi. I ja naprawdę nie widzę w tym nic złego. Liberał - kapitalista nie widzi nic niewłaściwego w powiedzeniu przytoczonym przez panią "profesor", że nie ma darmowych obiadów (aczkolwiek lewizna uparcie chce je forsować w szkołach). Ciekawe czy pani "profesor" nie pobiera wynagrodzenia za swoją pracę, że tak wytyka Kościołowi, że ten pobiera.
Kolejną rzeczą, jest to, że pani "profesor" drwi z praw człowieka przysługujących zarodkom, jakby te zarodki nie były ludźmi, i przeciwstawia je prawom ludzi niepłodnych. Otóż, szanowna pani profesor, ja nigdzie nie widziałem, by jakikolwiek dokument prawodawczy w Polsce nadawał większe prawa ludziom niepłodnym. Mają oni dokładnie takie same prawa jak ludzie płodni, między innymi prawo do posiadania potomstwa. A, że nie mają takiej możliwości? Aaaa, to inna sprawa. Ślepy też nie ma możliwości odróżniania kolorów, ale czy przez to są naruszone jego prawa? Zresztą, czy należy uznać, że prawa chorego na serce człowieka, który ma zgodność tkankową z panią "profesor" są naruszone przez to, że nie można pani "profesor" ukatrupić w celu dokonania przeszczepu? A gdzie jest napisane, że pani "profesor" jest człowiekiem bardziej niż taki zarodek?
No i na koniec najlepsze, pani profesor drwi ze stwierdzenia:
"Każdorazowo godność zarodków jest naruszona w sposób fundamentalny przez to, że znajdują się w warunkach stanowiących bezpośrednie zagrożenie dla życia"
kwitując je własnym:
"Oczywiście w macicy zagrożenie też występuje. Wszak obumiera 70 proc. jajeczek zapłodnionych w sposób naturalny. Dobrze, że głupotodawcy nie chcą karać wszystkich kobiet uprawiających seks. Jako potencjalnych morderczyń."
Coś podobnego? Lewacka pani "profesor" akceptuje bez mrugnięcia oka fakt, iż występuje zagrożenie? Ale do zapobiegania zagrożeniu wylecenia przez okno przy wypadku samochodowym, poprzez obowiązkowe zapinanie pasów bezpieczeństwa, jesteśmy zmuszani przez jej podobnych! Zresztą, jak sama pani "profesor" napisała - jajeczka obumierają w sposób naturalny. Pani "profesor" też być może kiedyś obumrze w sposób naturalny. Czy zatem daje nam to prawo ukatrupienia jej w sposób sztuczny?
To wszystko potwierdza hipotezę wysnutą kiedyś przez pana Janusza Korwin-Mikkego, że pani profesor nie jest do końca człowiekiem złym i nie jest przesiąknięta socjalizmem do szpiku kości. Ona po prostu na pewnym etapie swojego życia wpadła w złe towarzystwo, nie mniej jednak potrafi czasem dochodzić do w miarę logicznych wniosków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)