Nie zamierzam zajmować się peanami na cześć Amerykanów za zabicie Osamy Bin Ladena. Jest ich wystarczająco wiele w Internecie i nie muszę poświęcać tego bloga na przyłączanie się do chóru niewiele znaczącej paplaniny. Jako zwolennik polityki realnej (realpolitik) w kwestiach zagranicznych uważam, że śmierć Bin Ladena jest dla naszego kraju wydarzeniem bez większego znaczenia. Al Kaida nigdy specjalnie nie interesowała się naszym krajem. Były podobno jakieś próby zrobienia i u nas bajzlu, ale jak sądzę, terroryści machnęli w końcu na nie ręką, jako że na świecie postrzegani jesteśmy jako eurozadupie (co czasem, jak widać, wychodzi nam na dobre).
Ciekawi mnie jednak sposób w jaki do tego wydarzenia odniósł się Donald Tusk:
"Zatriumfowała sprawiedliwość. Dobro nigdy nie może być bezbronne, a zło nigdy nie może być bezkarne"
Wypowiedź premiera jest dużo obszerniejsza, jednak ten fragment jest wystarczający. Jeżeli pan premier uważa, że sprawiedliwości stało się zadość poprzez zabicie Osamy Bin Ladena, to czemu, do cholery, nie urzeczywistni idei sprawiedliwości w warunkach polskiego prawa i nie wprowadzi kary śmierci? Mało tego. Pewnie wielu ludzi jeszcze pamięta wycofanie sprzeciwu Polski wobec Europejskiego Dnia Przeciwko Karze Śmierci, które to zostało dokonane właśnie przez Donalda Tuska. No panie premierze. Albo rybki albo akwarium. Nie mamy wprawdzie w Polsce Bin Ladenów, ale paru zwyrodnialców, którzy z zimną krwią mordują innych, się znajdzie. Dlaczego w ich przypadku sprawiedliwość nie może zatriumfować? I ja opowiadam się, za robieniem tego w sposób cywilizowany, czyli przeprowadzeniem procesu, w którym niezawisły sąd decyduje, czy istnieją przesłanki do skazania na śmierć, i jeśli wyrok śmierci zapadnie, to zorganizowanie normalnej egzekucji a nie napadanie z karabinami na dom złoczyńcy i wymierzanie sprawiedliwości na dziko.
Apeluję o przywrócenie w Polsce kary śmierci za morderstwa. Za nic innego, tylko za morderstwa. Oczywiście kategorię morderstwa należałoby przywrócić do kodeksu karnego, bo obecnie jej nie ma. Morderca w odróżnieniu od zabójcy, to ktoś, kto dokonuje swojego czynu z pełną świadomością, w sposób zaplanowany i z zimną krwią, nie w afekcie. I tacy ludzie zasługują na stryczek, o czym mówi Pismo Święte.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz