Motto

Wyjaśnienia powinny być tak proste jak jest to możliwe, ale nie prostsze.
Albert Einstein

niedziela, 9 maja 2010

Panie Bartoszewski, to podłość!

Bartoszewski: Użyłem 'nekrofilii' jako metafory, a nie etykietki

Zawsze opowiadałem się za szacunkiem dla ludzi starszych, doceniając mądrość życiową jaką zgromadzili przez lata. Jednak równie mocno opowiadam się za przeciwstawianiem się zdecydowanie nadużywaniu argumentu wieku w dyskusji. Wiek nie daje przywileju mówienia co się chce i posiadania racji. Jest odwrotnie. Powinien raczej zobowiązywać do dawania przykładu mądrości młodszym.
Pan Bartoszewski, którego szanowałem, głównie za jego walkę o wolność Polski, zdecydowanie nadużył swojej pozycji na scenie politycznej i w moich oczach stracił wizerunek obiektywnego mędrca, który zawsze staje po słusznej stronie.
Zaczęło się od artykułu na stronie austriackiej gazety Der Standard. Niestety nie znam niemieckiego i muszę polegać na przekładach a według nich pan Bartoszewski powiedział:

"Jeśli Jarosław Kaczyński - a w ostatnich dniach już to się rozpoczęło - będzie wykorzystywał wielką stratę, jakiej doznał, jako argumentu wyborczego, wówczas będę musiał powiedzieć: jestem zarówno przeciwko pedofilii, jak i nekrofilii każdego rodzaju"

Nie szokuje mnie nazwanie kogoś metaforycznie nekrofilem. Uważam, że trzeba do tego odwagi, ludzi odważnych przy tym cenię, ale żeby tak postąpić, trzeba mieć mocne argumenty. Być może niezbyt uważnie śledziłem w mediach wydarzenia ostatnich dni i tygodni, ale z tego co zauważyłem, to Jarosław Kaczyński unika wypowiedzi w mediach. Z uwagi na sytuację rodzinną, wcale mu się nie dziwię. Jedyne co udało mi się odnotować, z rzeczy, które pan Bartoszewski mógłby użyć na uzasadnienie swojej wypowiedzi, to wystąpienie na czarno i powołanie się na polityczny testament swego brata.
Zastanawiam się tylko, jak w czasie żałoby po bracie miałby się ubrać Jarosław Kaczyński? Na zielono? Ponadto, kto inny jak nie on, miałby realizować polityczny testament swego brata? Przecież od samego początku swej kariery politycznej bracia Kaczyńscy pracowali razem i mówili jednym głosem. Nawet jeśli był to głos głównie Jarosława, to podpisywali się pod nim obydwaj. Dlaczego zatem Jarosław Kaczyński nie może w ramach kampanii obiecać swym potencjalnym wyborcom realizacji testamentu politycznego Lecha Kaczyńskiego? Mnie się wydaje, że tylko jego osoba daje taką gwarancję, niezależnie od tego czy ten testament się komuś podoba, czy nie.
Pan Bartoszewski ma jeszcze śmiałość mówić, że nie prowadzi kampanii żadnej partii. Jeśli, jak pan Bartoszewski twierdzi, jest on w komitecie wyborczym Bronisława Komorowskiego, nawet jeśli jest to tylko komitet honorowy, to czy nie wygląda to na nazwanie białego czarnym?
Pan Bartoszewski, jak twierdzi, brzydzi się moralnie poczynaniami prezesa Kaczyńskiego. Cóż, ja nie twierdzę, że Jarosława Kaczyńskiego trzeba w kampanii oszczędzać, bo zginął mu brat. Decydując się na kandydaturę, staje w szranki i musi się liczyć z walką. Ale w walce wyborczej dotychczas mogliśmy jednak dostrzec pewne granice, które były uznawane powszechnie za granice przyzwoitości. Autor książki "Warto być przyzwoitym" właśnie taką przekroczył.

Na koniec chciałbym dodać, że nie jestem zwolennikiem politycznym Jarosława Kaczyńskiego i nie mam zamiaru na niego głosować.

P.S. Wysyłam ten post jako list do redakcji do Angory, w nadziei, że zapewni to mu szerszą publikę. O ewentualnej publikacji powiadomię na blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz