Dziś miałem przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z panem Januszem Korwin-Mikke w łódzkiej restauracji SHOWTIME zlokalizowanej tuż przy studiu filmowym przy skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Łąkowej.
Atrakcją dla mnie nie tyle było to, że mogłem posłuchać co mówi pan Janusz, co sama jego osoba. Jako stały czytelnik jego bloga, chyba wszystko co mówił, słyszałem już albo czytałem po 5 razy. Jednak spotkanie go we własnej osobie, jako jedynego w swoim rodzaju weterana politycznej walki o wolność społeczeństwa, to niewątpliwie ciekawostka. Żałuję, że pan Janusz tak rzadko robi turnee po Polsce.
Słuchając jednym uchem co pan Janusz mówi, rozejrzałem się po sali. Spośród obecnych większość to mężczyźni w wieku 20-30 lat. Wielu z nich wyglądało na przedsiębiorców i studentów. Nic dziwnego, bowiem wśród tych grup pan Janusz ma największe poparcie. Nieliczne kobiety to przede wszystkim młode dziewczyny. Jest też pewna liczba mężczyzn w średnim wieku wyglądających na przedsiębiorców.
Przyznam szczerze, że to co zobaczyłem, nie napawa mnie optymizmem. Sala była wprawdzie wypełniona po brzegi, ale ścisku nie było. Można by się spodziewać, że spotkanie z kandydatem na prezydenta przyciągnie więcej ludzi. Być może to skutek słabej promocji spotkania. Ale to szkoda, bo na takich spotkaniach wielu ludzi przekonuje się, że warto oddać na pana Janusza głos. Pomimo nastawienia na środowiska inteligenckie, pan Janusz, z niektórymi swoimi tekstami (ale nie wszystkimi) dobrze trafia również do masowego odbiorcy. Warto pokusić się o wykorzystanie opinii ludzi do opracowania jakiejś wyborczej taktyki. Hasło "Możesz wierzyć w cuda, ale lepiej zagłosować na Korwina-Mikke!" jest moim zdaniem bardzo dobre. Warto jednak dodać coś co zadziała na poziomie emocji. Np. "Tobie też zabiorą dziecko! To ostatni dzwonek by ich powstrzymać. Głosuj na Korwina-Mikke!". Słowami "liberalizm" i "kapitalizm" niewielu ludzi się przyciągnie, gdyż w ciągu długoletniego telewizyjnego prania mózgu, stały się one dla prostych ludzi synonimami oligarchizmu, władzy wielkich korporacji, nieuczciwego wyzysku itd. Dlatego zamiast "liberalizm" warto mówić wolność, a w ogóle to skupiać się na tematach, które każdego z nas dotyczą codziennie. Przykładem tego jest wyżej wymienione hasło o dzieciach. Niewątpliwie większość ludzi na co dzień wychowuje swoje dziecko.
Podam przykład starszej kobiety z mojej rodziny. Kiedyś, gdy wspomniałem jej o JKM, powiedziała tylko "Korwin? Nie, mowy nie ma. On jest za bogatymi.". Tak niestety rozumują ludzie prości. Ale kiedy powiedziałem, że Platforma uchwaliła ustawę, że dzieci będą zabierać rodzicom, to się oburzyła i pochwaliła stanowisko "Korwina", że jest przeciw.
Warto ponadto podkreślać, że zgodnie z programem WiP źródłem zamożności ma być praca a nie jałmużna i nieuczciwe układy i układziki. Np. obrazek z dwoma inżynierami w kaskach z i dźwigiem na tle niebieskiego nieba z napisem "Bo źródłem bogactwa jest praca! Głosuj na Korwina-Mikke".
Warto mówić, że Korwin-Mikke jest najbardziej prorodzinnym kandydatem ze wszystkich, gdyż rodziny zamierza zostawić w spokoju i się im do garów nie wtrącać. Należy przy okazji obśmiać 1000 zł becikowego pytając retorycznie, czy to ma niby starczyć na waciki? Dodać należy, że aby dać tysiąc, trzeba najpierw zabrać dwa tysiące a JKM nie będzie nikomu dawał i nikomu zabierał. A w ogóle, to prawdziwy mężczyzna, to ma najwięcej satysfakcji w życiu, gdy jest w stanie sam zarobić na własną rodzinę i polityka WiP ma to umożliwić.
Moim zdaniem takie teksty znacznie poszerzą grono potencjalnych wyborców. Można coś dorzucić o karze śmierci, ale nie za dużo, bo pan JKM przecenia rolę tego argumentu dla elektoratu.
Na koniec jeszcze dodam. Ostatnim pytaniem, jakie usłyszałem na spotkaniu, było pytanie młodego człowieka o historię nauczaną w szkołach po ich prywatyzacji. Młody człowiek choć nieco, moim zdaniem, naiwny, wyglądał mi na idealistę, który jest potencjalnym wyborcą JKM. Niestety, po dosyć ciekawej dyskusji, pan Janusz zakończył rozmowę mocnym strzałem, który zbił chłopaka z tropu i spowodował śmiech na sali. On na pewno nie był usatysfakcjonowany odpowiedzią. Myślę, że bardziej należało się w tej odpowiedzi skupić na uwypukleniu wad nauczania historii w szkołach w obecnym systemie, niż porównywać nauczanie historii do obiadu w restauracji. Nie twierdzę, że argumenty były złe, ale oprócz argumentów, chcemy zdobyć dla pana Janusza elektorat i stąd ta uwaga.
Czekam na prawdziwy start kampanii. I będę przy tym prowadził swoją, tu na blogu i bezpośrednio wśród znajomych i rodziny. Czas już zacząć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz